Taylor Swift - Reputation (2017) | Recenzja / Review

Dzisiaj przeczytacie recenzję najlepszego albumu 2017 roku! Zostawiłem ten artykuł specjalnie na koniec, by ostatnie dni tego roku spędzić przy muzyce królowej Taylor. Na Internecie widziałem, że niewiele serwisów zdecydowało się skomentować Reputation. Nie jestem do końca pewien dlaczego. Może po prostu nie doceniali Taylor, a teraz powaliła ich na kolana? Tak, czy inaczej - podejmuję się tego, bo to sama przyjemność pisać o piętnastu zjawiskowych utworach, z których każdy się czymś szczególnym wyróżnia i wzbogaca nowe dzieło panny Swift o kolejne perełki. Let the games begin!

https://www.thesun.co.uk/wp-content/uploads/2017/11/nintchdbpict0003475481621.jpg?strip=allw=954

...Ready For It?
Wjeżdżamy z mocnym walnięciem. Idealnie wymierzony bit na początku, w refrenie przeradza się w klimaciki 1989. Niesamowity zabieg zamknięcia rozdziału poprzednika z 2014 roku i rozpoczęcie rewolucji w muzyce. Wiele osób, którym dyskografia Amerykanki nie była bliska, po tym utworze ją pokochało. Trudno się dziwić, skoro numer jest po prostu genialny!

                             

Jedyna kolaboracja na albumie - trio z raperem Future oraz piosenkarzem Edem Sheeranem. #BIGREPUTATION!!! Świetnie rozłożona relacja między artystami - każdy ma swoją zwrotkę, nikt się nie przekrzykuje. A niepozornie wybijany rytm dodaje temu dziełu odjechanego tempa! Kocham końcówkę za solo Taylor, gdzie pojawiają się jedynie głosy współtwórców i liryczny głos panny Swift.

Najlepsza propozycja z płyty! Tutaj Taylor przeszła już samą siebie. Wszyscy wiemy, że jest maszyną do robienia hitów, ale takiego sztosu mało kto się spodziewał. Pamiętam, że podczas pierwszego odsłuchu Reputation zatrzymałem się przy I Did Something Bad i klikałem replay bez końca. Niesamowita energia i świetny tekst. Słychać, że głos Taylor żąda zemsty.

Nieco spokojniejsze, jednak nadal zaskakujące utwory Don't Blame Me oraz Delicate. Piosenki również wpadły mi w ucho zaraz po pierwszym spotkaniu z Reputation. Bardziej wyróżnia się jednak ta pierwsza ze względu na swoje ciekawe tło muzyczne z perkusją i podobną aranżacją, jak u Imagine Dragons. Delicate z kolei posiada zsynchronizowany głos Taylor, który wprowadza nas w chwilowy stan chilloutu. Delikatna i subtelna odsłona Taylor.

Look What You Made Me Do
Pierwsza zapowiedź płyty i jeden z najlepszych numerów roku. Mroczna, ciekawa, nowa wersja panny Swift. Muszę przyznać, że taką chyba lubię najbardziej. W końcu trzeba pokazać kto tu rządzi, prawda? Utwór zadebiutował na pierwszym miejscu amerykańskiej listy przebojów z antyreklamą ze strony samej zainteresowanej. Bo kiedy artyści publikują posty z nową muzyką, Taylor doszczętnie czyści swoje wszystkie social media! Królowa jest tylko jedna! Poza tym, teledysk do singla jest najchętniej oglądanym filmem w ciągu 24 godzin (38,9 milionów odtworzeń) w serwisie YouTube. Sami zobaczcie!



                              

So It Goes... Gorgeous
Jesteśmy w połowie Reputation. W So It Goes... szczególnie lubię bridge, kiedy nagle wszystko przygasa, a wokal Amerykanki dalej ciągnie całość i jakby chciał coś wykrzyczeć. Podobnie jest w Gorgeous, tylko, że tutaj to ciekawy bit nieco przytłumia Taylor. Musiałbym śpiewać do Reputation - you're so gorgeous!

                              

Najbardziej przyjęta piosenka przez internautów. Chwilę po premierze płyty cały Twitter zawrzał właśnie o Getaway Car! Może dlatego, że taką Taylor znają wszyscy - spokojną, romantyczną, i cóż dziewczęcą. Utwór jest dobry, ale niestety dosyć odbiega od całej koncepcji albumu - bardziej pasuje na reedycję 1989.

Dwie kolejne ciekawe propozycje na nowym albumie Taylor. Zdecydowanie lepiej tutaj wypada ta druga, ponieważ jest inna, nowa, podczas gdy King Of My Heart to jakby Delicate 2.0. Przy Dress aż chce się odpłynąć i na chwilę odpoczać przy kojących dźwiękach Reputation.

Jedna z najciekawszych odsłon Taylor. Znowu wracamy do mrocznego, tajemniczego brzmienia, które przy refrenie zamienia się w dziką ucztę muzyczną. Szczególnie uwielbiam tutaj echo w zwrotkach, które zaraz za Taylor powtarza "ooo". Warto też zwrócić uwagę na początek, który powoli wprowadza nas w szybką kontynuację piosenki.

Najbardziej popowe dźwięki na całej płycie. Piosenka, możliwe, że specjalnie brzmi jak kolejna breakup song z amerykańskim happy endem. Dosyć podobne do nowej P!nk z Beautiful Traumy. Wciąż uwielbiam ten utwór i to, że Taylor potrafi się bawić nawet na tak odważnym albumie, jak Reputation.

Możliwy trzeci singiel z płyty i szczerze to wcale bym się nie pogniewał gdyby tak było. Stonowana ballada w romantycznym, zmysłowym klimacie. Utwór promował Reputation na dwa tygodnie przed oficjalną premierą i zebrał ogromną liczbę miłośników. Trudno się dziwić, skoro Taylor stworzyła utwór, z którego tekstem nie jedna ofiara nieszczęśliwego zwiążku może się utożsamiać. Brawo!

Na koniec chyba największe zaskoczenie płyty - New Year's Day. Za każdym razem jak tego słucham, tak wsłuchuję się w tekst, że zapominam, który raz już gra w moich słuchawkach. Przy tym utworze czas ucieka i to jest w nim najpiękniejsze. Po chwili stał się moim niezbędnikiem po każdej imprezie. Bardzo subtelne, ciekawe granie na samo zakończenie.

http://www.billboard.com/files/media/Taylor-Swift-reputation-Target-volumes-cover-2017-billboard-1240.jpg

Podsumowując, Taylor stworzyła coś nowego, nie tylko w jej dyskografii, Coś, co pomogło zgromadzić jej jeszcze więcej fanów. Oczywiście mówimy o Reputation. Ciekawe w tym albumie jest to, że co jakiś czas mamy dawkę mocnego, świeżego uderzenia, by po chwili uspokoić się w stonowanych utworach i anielskim głosie panny Swift. Zauważcie, że zaczynamy ostrym ...Ready For It? i kończymy leciutkim i wrażliwym New Year's Day. Tak jakby Taylor ulżyło, a my, słuchacze jesteśmy tego powodem, bo wysłuchaliśmy jej od A do Z. Za to właśnie cenię artystów, którzy nie robią muzyki pod publikę, czy dla mamony. Oni tworzą to, co pragną przekazać, w dodatku uszczęśliwiając fanów. Chapeau-bas Taylor! Świetnym pomysłem było też wydanie albumu w postaci dwóch spersonalizowanych przez Taylor magazynów, w których są między innymi skany jej listów do fanów.
Polecam sprawdzić również nową apkę Taylor - The Swift Life, w której macie kontakt z fandomem #Swifties i samą zainteresowaną. Możecie mnie dodać - @Polish_Swiftie - na pewno odpowiem ;) Do następnego postu!

Comments