The Beautiful Trauma is Younger in the Harmony with Blue Lips
Cześć! Z racji tego, że moja matura się zbliża, a co przez to rozumiem - jest coraz mniej czasu, posty będą się pojawiały ze znacznym opóźnieniem. Mam tyle ciekawych pomysłów, a tak mało okazji, by je napisać. Przez to kolejna część cyklu 4 in 1, czyli cztery recenzję w jednym, dłuższym poście. Na pewno zwróciliście też uwagę na następny pomieszany tytuł (tak już będzie zawsze w tego typu postach). Dzisiaj przyjrzymy się bliżej nowym albumom P!nk, Fifth Harmony, Miley Cyrus, oraz Tove Lo. Przygotowałem dla Was zestaw najlepszych pozycji na albumie i komentarz dotyczący każdego z tych świeżynek. To co, gotowi? To bierzemy kocyk na ten zimny wieczór i siadamy do lekturki! Na początek Beautiful Trauma:
![]() |
| https://www.gannett-cdn.com/media/2017/10/12/USATODAY/USATODAY/636434086767793034 -PNK-BeautifulTrauma-Cover-F-RGB.jpg |
P!nk - Beautiful Trauma
P!nk wróciła z oszałamiającym albumem po ponad pięciu latach. Beuatiful Trauma bez wątpienia stał się dzięki temu jednym z najbardziej wyczekiwanych, a teraz już jednym z najlepszych albumów tego roku. Znajdziemy tutaj takie perełki, jak: tytułowa Beautiful Trauma, Revenge w duecie z Eminemem, która zwiastowała powrót rapera na scenę, mega hit What About Us, który znalazł się między innymi na pierwszym miejscu europejskiej listy hitów. P!nk zaserwowała nam również kilka niesamowitych świeżynek: Barbies, Where We Go, Secrets, I Am Here, i zmysłowe You Get My Love. Moim absolutnym faworytem tej płyty jest Secrets, które może wydawać się bardzo komercyjne, ale niesie ze sobą wielką energię i aż chce się tańczyć. Warto też zwrócić uwagę na zakończenie albumu, czyli Wild Hearts Can't Be Broken i You Get My Love. Obie piosenki są stonowane, wolne, ale z jakże głębokim tekstem: "The stones you throw can me me bleed / But I won't stop until we're free" (fragment Wild Hearts Can't Be Broken). Bardzo polecam tę płytę wszystkim miłośnikom muzyki pop. Znajdziecie tutaj też soul, trochę country, oraz funk.
![]() |
| http://tu.taconeras.net/wp-content/uploads/2017/10/mondotemporeale.jpg |
Miley Cyrus - Younger Now
Następca Bangerz z 2013 roku oraz Miley And Her Dead Petz z 2015. Miley w maju wypuściła jeden z najlepszych singlów tego roku, Malibu. Utwór miał ukazywać jej wielką metamorfozę z buntowniczki i zagubionej dziewczyny, do dojrzałej i silnej kobiety. Younger Now z pewnością zawiera nowe, ciekawe brzmienia i mnie przynajmniej przekonuje do ogromnej przemiany wokalistki. Słowa piosenek i możliwe, że wkrótce kultowy duet z matką chrzestną, Dolly Parton nadają temu dziełu autentyczność. Miley może pochwalić się tutaj za: wyżej wspomniane Rainbowland z królową muzyki country, Malibu, tytułowe Younger Now, Week Without You, I Would Die For You, wpływowe Bad Mood, Love Someone, oraz Inspired. Moimi ulubieńcami są tutaj Malibu, kolejny singiel - Bad Mood, oraz Love Someone. Każda z nich jest tak naprawdę utrzymana w innym klimacie, ale słucha się tego z wielką przyjemnością. Ostatnia wymieniona piosenka ma w sobie też coś z rockowej wersji Miley, który podoba mi się chyba najbardziej.
![]() |
| https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/68/7e/5e/687e5e638f70d633c6d8a5a2bf84d9ab.jpg |
Fifth Harmony - Fifth Harmony
Dlugo zastanawiałem się, czy pisać recenzję tego albumu, na którym są, z przymrużeniem oka, trzy ciekawe utwory. Z przykrością stwierdzam, że wytwórnia dziewczyn, chyba postawiła na szybkie wydanie, a nie na jakość i ilość "dobrej muzyki". Po żeńskiej grupie, która ma na koncie trzy światowe hity i dwie platynowe płyty powinno się spodziewać czegoś miażdżącego, albo co najmniej ciekawego. Na Fifth Harmony nic takiego nie słyszę. Jedynie można pochwalić Por Favor w duecie z Pitbullem z reedycji albumu. Porywająca, ciepła nuta z latynoskim rytmem. Na jakiś komentarz zasługuje również Down z Guccim Mane'm, które miało chyba być Work From Home 2.0 . Nic podobnego, oprócz refrenu w klimacie R'n'B, tu nie ma. Warto też wspomnieć o lekko house'owym Angel, ale piosenka już po kilku odsłuchach staje się po prostu nudna. Nie wiem, czy jest to w jakiś sposób powiązane, ale podczas gdy Camila była w zespole, nie można było zawieść się na muzyce Fifth Harmony. Dla mnie teraz nie brzmi to nawet jak Harmony.
Dlugo zastanawiałem się, czy pisać recenzję tego albumu, na którym są, z przymrużeniem oka, trzy ciekawe utwory. Z przykrością stwierdzam, że wytwórnia dziewczyn, chyba postawiła na szybkie wydanie, a nie na jakość i ilość "dobrej muzyki". Po żeńskiej grupie, która ma na koncie trzy światowe hity i dwie platynowe płyty powinno się spodziewać czegoś miażdżącego, albo co najmniej ciekawego. Na Fifth Harmony nic takiego nie słyszę. Jedynie można pochwalić Por Favor w duecie z Pitbullem z reedycji albumu. Porywająca, ciepła nuta z latynoskim rytmem. Na jakiś komentarz zasługuje również Down z Guccim Mane'm, które miało chyba być Work From Home 2.0 . Nic podobnego, oprócz refrenu w klimacie R'n'B, tu nie ma. Warto też wspomnieć o lekko house'owym Angel, ale piosenka już po kilku odsłuchach staje się po prostu nudna. Nie wiem, czy jest to w jakiś sposób powiązane, ale podczas gdy Camila była w zespole, nie można było zawieść się na muzyce Fifth Harmony. Dla mnie teraz nie brzmi to nawet jak Harmony.
![]() |
| https://mad-music.pl/wp-content/uploads/2017/11/ToveLo_BlueLips-cover.jpg |
Tove Lo - Blue Lips [Lady Wood phase II]
Tove Lo powraca z drugą częścią Lady Wood. Co prawda, Blue Lips jest trochę gorsze jakościowo od jego poprzednika, ale nadal znajduje się na bardzo wysokim poziomie. Nowe dzieło Tove Lo dzieli się na dwa rozdziały: Light Beams i Pitch Black. Szwedka mogłaby uczyć innych jak robić concept albumy. Najlepszymi utworami są tutaj: dont ask dont tell, stranger, bitches, cycles, bad days, hey you got drugs?. Zdecydowanym przewodnikiem tego albumu jest dont ask dont tell, którego stonowane brzmienie idealnie pasuje do twórczości Tove Lo. Ta wersja płyty miała ukazać się na początku tego roku, ale warto było czekać. Żaluję tylko, że nie mogłem posłuchać tych kawałków na żywo w czerwcu w Warszawie. Z wyczekiwaniem wypatrywałem Blue Lips i nie zawiodłem się!
Tove Lo powraca z drugą częścią Lady Wood. Co prawda, Blue Lips jest trochę gorsze jakościowo od jego poprzednika, ale nadal znajduje się na bardzo wysokim poziomie. Nowe dzieło Tove Lo dzieli się na dwa rozdziały: Light Beams i Pitch Black. Szwedka mogłaby uczyć innych jak robić concept albumy. Najlepszymi utworami są tutaj: dont ask dont tell, stranger, bitches, cycles, bad days, hey you got drugs?. Zdecydowanym przewodnikiem tego albumu jest dont ask dont tell, którego stonowane brzmienie idealnie pasuje do twórczości Tove Lo. Ta wersja płyty miała ukazać się na początku tego roku, ale warto było czekać. Żaluję tylko, że nie mogłem posłuchać tych kawałków na żywo w czerwcu w Warszawie. Z wyczekiwaniem wypatrywałem Blue Lips i nie zawiodłem się!




Comments