Britney Spears - Glory (2016) | Recenzja

Britney Spears, niewątpliwie zrobiła jeden z najlepszych powrotów tego roku! Płyta Glory jest teraz jedną z jej najbardziej lśniących perełek! Dobrze dobrane dźwięki, znakomicie zastosowany wokal oraz, co najważniejsze - brak systematyczności! Każdy z utworów ma w sobie "to coś", które nie pozwala na szybkie zapomnienie o nowym dziele Amerykanki. Zapraszam na wędrówkę po wszystkich utworach.
http://www.sonymusic.co.jp/adm_image/common/artist_image/
80003000/80003959/information/471265/55a68891ca.jpg

Invitation
Piosenka idealna na rozpoczęcie płyty - utrzymana w wolnym tempie, bez pośpiechu przygotowuje nas na kolejne propozycje Britney! Łudząco przypomina wejście przy płycie Revival od Seleny Gomez, co dodatkowo pokazuje, że pani Spears jest gotowa na nowy rozdział w jej karierze.

Make Me...

Duet z G-Eazy nie mógł się nie udać! Raper udowodnił już jak wielki talent ma do tworzenia rytmicznych hitów na swojej płycie When It's Dark Out z grudnia 2015 roku. Jak tylko informacja o tym, że na pierwszym singlu z Glory zaśpiewają razem, wiedziałem, że Britney szykuje się na comeback (ang. powrót) w wielkim, swoim stylu! Oliwy do ognia dodała jeszcze wiadomość, o tym, że utwór ma być wzorowany na Good For You panny Gomez. Piosenka jest jednak robiona bardziej pod rapera, ale Britney bez problemu wpasowała się w środowisko hiphopowe. Chórki z "oooh!" na długo wchodzą do głowy. Owocem niesamowitej współpracy jest właśnie ten przebój!

                              


Private Show / Man On The Moon
Pierwszy promo-singiel, użyty również do reklamy perfum Britney. Niestety, jeden ze słabszych utworów na płycie. Mimo swojego oldschoolowego brzmienia nie przemawia do mnie. Zdecydowanie powinien być pod koniec albumu niż na jego początku (jest za wolno!). Sytuację trochę ratuje Man On The Moon, które jest bardzo dobrze złożoną balladą. Podkład muzyczny wchodzi dopiero w osiemnastej sekundzie, przez co mamy okazję usłyszeć czysty wokal Britney. "I opened the window to clear up my mind, but it's difficult" - na ten wers warto czekać; spokojnie zaśpiewane słowa są jakby kwintesencją całego utworu.

Just Luv Me
Dobry utwór na wieczór. Muzyką pasuje bardziej do twórczości Cher Lloyd. Brakuje mi w nim takiego pazurka w wokalu Britney. Jest to dobrze zaśpiewana piosenka, ale chciałbym, żeby było bardzo dobrze! Póki co, można to uznać za demo, które w zasadzie przypadkiem znalazło się płycie! Czekam na full version!

Clumsy / Do You Wanna Come Over?
Kolejne dwa promo-single. Clumsy jest bardzo uzależniające (wiem, po swoim doświadczeniu) - znakomity bit po refrenie, który jeszcze bardziej podsycają basy. "Oooops!". Chórki doskonale uderzają w wokal Britney! Do You Wanna Come Over? swoją premierę zaliczyło na show w Las Vegas i już tam było wiadomo, że będzie ogień! "Whatever You want..." What I wanted was this song, Britney! Kilkakrotne zwalnianie i przyspieszanie tempa to cecha charakterystyczna wokalistki! Powrót w korzenie (do płyty Femme Fatale) dało doskonały efekt, który teraz możemy usłyszeć. Zespół Britney znakomicie wybrał utwory promujące płytę, bo dzięki nim czekałem na album do ostatniej minuty jego wydania!

Posłuchaj Clumsy          Posłuchaj Do You Wanna Come Over?

Slumber Party / Just Like Me / Love Me Down
Kolejne niesamowite kawałki, które nieprzypadkowo znalazły się na tym krążku. Slumber Party rodem z imprez lat 80', które nawet pasowałoby do E·MO·TION Carly Rae Jepsen. Początek na gitarze w przypadku Just Like Me sprawdza się w połączeniu z refrenem! Miękki i spokojny wokal daje utworowi łatkę drugiej ballady na albumie! Love Me Down, które jest jednym z moich ulubionych utworów na płycie. Można go spokojnie porównać do brzmień z Love. Angel. Music. Baby. Gwen Stefani. Dobrze wypromowany byłby świetnym singlem!

Posłuchaj Love Me Down

                              


Hard To Forget Ya / What You Need
Przy Hard To Forget Ya zaskoczyło mnie wejście w stylu Ellie Goulding. Prawdę mówiąc Delirium chyba nie pogniewałoby się za dodatkowy utwór. Ale wracając do Britney - dobrze wyprodukowana piosenka, ale nie pasuje mi tutaj (może na reedycji albumu). Zupełnie inną historię przedstawiono w What You Need. Kawałek idealnie wyjęty z lat 60', przy którym można by nawet spokojnie zatańczyć freestyle! Dobrze postawiono na trąbki i gitarę! Końcówka: "That was fun!" podkreśla, że Britney zgadza się ze mną :)

Better / Change Your Mind (No Seas Cortes) / Liar / If I'm Dancing / Coupure Électrique
Przechodzimy do najlepszej części płyty - piosenek z wersji Deluxe! Zdecydowanie bardziej polecam te wydanie. Wchodzimy z Better, które po pierwszym odsłuchaniu uznałbym za nowy kawałek Major Lazer, ale nie to po prostu Królowa Britney! Chciałbym usłyszeć więcej piosenek EDM z jej wokalem. Kolejna propozycja - zjawiskowe Change Your Mind (No Seas Cortes). Słychać w tym wzór Me & My Girls w wykonaniu Seleny. Nie dość, że są hiszpańskie wstawki to muzyka jest również zapożyczona ze słonecznej Katalonii. Mimo, że Gomez lepiej wypadła w latynoskiej odsłonie, utwór Britney bije o głowę inne z tej płyty! Niesamowicie rytmiczne wykonanie. Liar ze swoją harmonijką w tle przypomina mi gorące południe w cieniu werandy jednego z teksańskich domów. Refren odbiega od tej koncepcji (a szkoda!), ale za to, mamy okazję usłyszeć kawałek starej, dobrej Britney (Blackout powraca!). If I'm Dancing to utwór, który najbardziej zapamiętałem z zapowiedzi wszystkich piosenek. I nie rozczarowałem się! Doskonały utwór na końcówkę, bardzo, bardzo taneczną! And the last but not least - Coupure Électrique, w którym Britney bawi się językiem francuskim. Trzeba przyznać, że dobry pomysł, wykonanie gorsze. #Sorrynotsorry Britney, trzeba podszlifować akcenty i wymowę francuską.


Podsumowując, Glory jest jednym z albumów, o którym będzie ciężko zapomnieć! Bardzo dobrze przemyślane produkcje stawiają Britney w nowym, mocnym świetle, które może jej pomóc w przyszłej karierze. Widać i słychać dużo podobieństw (szcególnie do Revival!). Jedyną rzeczą jaką mnie nie do końca zadowala jest tak mała ilość kolaboracji. Ok, G-Eazy był strzałem w dziesiątkę, ale widziałbym tutaj też miejsce na wcześniej wspomnianą Selenę Gomez, czy nawet Meghan Trainor! Mam nadzieję, że spodobała Wam się moja recenzja Glory :) Polecam przesłuchać cały album!

Comments